Ściągnęła gumkę, pozwalając ciemnym włosom opaść swobodnie na ramiona.
River spojrzała na okna pokryte zieloną siatką ochronną, od których odbijało się światło tak, że nie potrafiła dostrzec przez szybę prawie pustej, zwykłej ulicy.
Bill i Georgia dawno opuścili salę, ale trener twierdził, że jej kondycja jest do niczego i przyparł ją do muru, każąc ćwiczyć rzuty w dwutakcie od "usranej śmierci".
Na zegarze w pokoju ze sprzętem sportowym, wskazówka godzinowa wskazywała równo dwudziestą drugą. Michael powinien czekać na nią w "Velssce" kwadrans wcześniej i o ile miał mieć dobry humor, to poczeka.
Wycofała się, po drodze gasząc światło w szatni i nawet się nie przebierając - tylko rzucając fioletową bluzę na ramiona - udała się w stronę knajpki.
* * *
- Tylko kawa? - Młoda kelnerka spojrzała na River z mieszaniną żalu, licząc na większy napiwek.
- Tak, tylko kawa - potwierdziła, sięgając do sportowej torby, które leżała tuż obok niej.
"Velssca" nie była z rodzaju tych wyjątkowo modnych, punkowych lub rockowych, o pomalowanych czarnych ścianach z różowymi kropkami. Mała knajpka stała na uboczu, jej wnętrze było wyjątkowo proste. Kilka trzyosobowych ciemnych stolików i dwie wnęki z pomarańczowymi kanapami, gdzie kupując kawę co godzinę można było siedzieć cały dzień.
Michaela nigdzie nie było widać, ale dziewczyna postanowiła poczekać na niego pięć minut, a jeśli po dziesięciu się nie pojawi, to powie mu w szkole, że z nimi koniec. Nieszczególnie jej na nim zależało. Był za nadto przeciętny. Nudny jak flaki z olejem, podobny do Simona. Wszyscy przynudzający chłopcy byli jak Simon. Słodcy, a jednak nie takiej osoby potrzebowała przy sobie najbardziej...
Oparła głowę na ręce, dudniąc w stół za długimi paznokciami. Czas się jej niewyobrażalnie dłużył. Gdyby za oknem obklejonym odwróconym z jej punktu widzenia napisem, było cokolwiek widać, szukałaby wzrokiem chłopaka, ale świeciły tylko reflektory samochodów.
Dzwonek, dotknięty przez drzwi, zabrzęczał jak natarczywy bąk.
- O, cześć, Riv - odezwał się niższy z dwójki chłopaków, którzy pojawili się w knajpie. - My od Michaela.
River nie potrafiła sobie przypomnieć, skąd znała tych chłopców. Jej chłopak miał wyjątkowo dziwnych znajomych i na samym początku ich związku przed miesiącem, pogodziła się z tym, że nie zna ich wszystkich. Wyższy, który wydawał się ciemnowłosej przystojny z daleka, pojawił się przed jej stolikiem. Z bliższa dziewczyna do strzegła więcej szczegółów. Jego skóra była trupio blada, a cienie kładły się po jego czarnymi świdrującymi oczami, jakby sam je malował.
Szesnastolatka chwyciła ucho kubka w dwa palce i podniosła na niego wzrok.
- Powiedźcie mu, że jest chamem.
Niższy zmierzwił ciemne włosy, kręcąc głową.
- Jest mu przykro, że nie mógł przyjść, ale nie odbierałaś, a my mieszkamy za rogiem, więc...
Zmrużyła niebieskie oczy.
- Zaprowadzimy cię do niego - obiecał wyższy, choć nie umiała ostatecznie ustalić, czy jest starszy. Wyglądali na osiemnaście lat, chociaż ostatecznie mogli mieć nawet trzydzieści.
- Powiedźcie, gdzie jest i serio wystarczy.
- No wiesz, to miała być niespodzianka... - niższy podrapał się po karku.
- Okej, niech wam będzie. - River wzruszyła ramionami, mając nadzieję, że ci dwaj chłopacy w skórzanych kurtkach, o trupich twarzach - chociaż musiała przyznać, że byli przystojni dzięki kontraście kruczoczarnych włosów z białą jak kreda skórą - nie mieli do niej jakiejś większej sprawy.
To wszystko wyglądało na ustawione. Michael naprawdę ma dziwnych znajomych.
Dziewczyna zapięła swoją fioletową kurtkę i przerzuciła torbę przez ramię. Ruszyła za czarnowłosymi, przeklinając w myślach swojego chłopaka.
Ja to już czytałam, no nie?
OdpowiedzUsuńI mam dziwne wrażenie, że koledzy są wampirami i wcale nie są kolegami. Bardzo składnie, ale wiem, że ogarniesz.
Śliczny szablon *0*
O fak. Komentarze się naprawiły. Nie wierzę.
UsuńTak, czytałaś xD
UsuńMichael naprawdę obraca się w dziwacznych towarzystwie, więc w sumie sama bym im uwierzyła. A czy są wampirach....? Zobaczysz.
Czego się spodziewać po tym opowiadaniu? Zawiłości wątków.